Wstęp

Prymas Tysiąclecia kardynał Stefan Wyszyński powiedział
kiedyś: „Chrystus prowadził rzesze ludzkie do nieba przez
krzyż – i nasze cierpienie może niekiedy otworzyć niebo wielu ludziom.
Krzyż jest dla współczesnego świata wyrzutem sumienia,
bo przypomina wywyższenie poniżonego dziś człowieczeństwa.
Dlatego obecnie jest tak odrzucany. Każda prawdziwa miłość
musi mieć swój Wielki Piątek. To nie krzyż się chwieje, to świat
się chwieje i toczy – Krzyż stoi!”.
Krzyż, pomimo wszystko, stoi każdego wieczora pod Pałacem
Prezydenckim na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Skupia
wokół siebie ludzi, którzy modlą się w intencji ofiar katastrofy
smoleńskiej i, przede wszystkim, za Polskę.
Ks. Jacek Bałemba SDB – kapłan, salezjanin, teolog duchowości.
Po 10 kwietnia 2010 r. zaczął pojawiać się na Krakowskim
Przedmieściu i modlić się wraz z innymi pod Krzyżem. Przychodził
początkowo anonimowo. W pewnym momencie uznał,
że powinien stale jako kapłan towarzyszyć zgromadzonym pod
pałacem Prezydenckim ludziom. Pewnego dnia pojawił się więc
już jako kapłan i zaczął prowadzić modlitwę. Od sierpnia 2010 r.
robi to praktycznie codziennie, niezależnie od pogody i swojego
stanu zdrowia, w deszcz, śnieg, mróz, zawieruchę. Z czasem
zrodziła się zobowiązująca nazwa: Uniwersytet Świętości Pod Krzyżem. I to w jego ramach prowadzi modlitwy i głosi swoje
salezjańskie „słówko wieczorne”.
Od początku wydarzeń 2010 r. prowadzi dziennik, publikowany
także w internecie.
W dniu 22 lipca 2010 r. zanotował w nim: „Po spowiedzi poszedłem
na Krakowskie Przedmieście. Przed Pałacem Prezydenckim
wmieszałem się w grupę zgromadzonych ludzi. Byli młodzi,
starsi, dzieci… Ludzie modlili się, stali w zadumie i milczeniu,
inni rozmawiali, ktoś rozdawał ulotki, (…) były i warty… Ludzie
czuwają. Bezpiecznie czułem się tam, pod Krzyżem. To miejsce
i ten Znak przyciąga. Dobrze jest być przy Krzyżu. Bezpiecznie.
Wśród tekstów, położonych wśród zniczy i kwiatów, znalazłem
i taki: Krzyż jest pierwszą literą alfabetu Boga”.
W dniu 11 sierpnia 2010 r. napisał: „Celem naszego życia jest realizacja
świętości, którą otrzymujemy od Pana Boga, jako drogocenny
dar i talent do pomnożenia (…) Wśród świętych i błogosławionych
Rodziny Salezjańskiej znajdziemy pięciu wychowanków oratorium
salezjańskiego z Poznania. „Piątka poznańska”! Szlachetni młodzi,
snujący plany na przyszłość, plany, które zostały brutalnie skonfrontowane
z nazistowską nienawiścią do tego, co polskie. Wybuchła II
Wojna Światowa. Nie stali bezczynnie. Z miłości do Ojczyzny podjęli
działalność konspiracyjną. Zostali aresztowani przez Niemców
i skazani na śmierć. Straceni 24 sierpnia 1942 roku w Dreźnie. (…)
Byli przygotowani na śmierć. Kapłanowi, który ich spowiadał, jeden
z nich, bł. Franciszek Kęsy, powiedział odważnie: „Niech ksiądz wysoko
trzyma Krzyż, gdy będziemy umierali, abyśmy umierając widzieli
Chrystusa!”. Te słowa młodego Polaka przypomniałem wczoraj
w nocy pod Krzyżem na Krakowskim Przedmieściu. A błogosławiąc
na cztery strony świata wysoko trzymałem Krzyż”.
Pod datą 24 sierpnia 2010 r. czytamy: „Podczas mojej dzisiejszej
lektury znalazłem tekst Bł. Ks. Jerzego Popiełuszki, którym chcę
się podzielić: Bóg nigdy nie zrezygnuje ze swoich dzieci, nawet z takich, które
stoją do Niego plecami. I dlatego każdy ma szansę. Choćbyś po ludzku przegrał
całkowicie, choćbyś zatracił swoją godność i całkiem się zaprzedał, jeszcze
masz czas. Zbierz się, ogarnij, dźwignij. Zacznij od nowa. Spróbuj budować
na tym, co w tobie jest z Boga. Spróbuj, bo życie jest tylko jedno.
Te słowa mogą stać się faktem przy Krzyżu na Krakowskim
Przedmieściu. Wkrótce będziemy oglądać cuda łaski Bożej w sercach
ludzi stojących pod Krzyżem”.
17 września 2010 r., dzień po usunięciu Krzyża, ks. Jacek napisał:
„Wczoraj na Krakowskim Przedmieściu przypomniałem
sobie sceny z filmu Titanic Jamesa Camerona. Statek już tonie.
Muzycy grają wzruszającą melodię, którą my w Polsce śpiewamy
do słów „Być bliżej Ciebie chcę, o Boże mój”. Kończą. Jeden
z nich dystyngowanie mówi: „Panowie, to był zaszczyt grać
z wami tego wieczoru”. Dzisiaj Ojczyzna tonie. Mówię: „Panowie
i Panie, to był zaszczyt modlić się z wami tego wieczoru i wszystkie
wieczory w ostatnich tygodniach”.
10 lutego 2011 r., pięć miesięcy później, stwierdza: „Jest luty
Roku Pańskiego 2011. Polacy tutaj codziennie przychodzą. Codziennie
towarzyszy im kapłan, reprezentujący Chrystusa i Kościół.
Codziennie jest tutaj znak Krzyża – wywyższony! Trwa modlitwa
za Polskę. Każdego wieczoru. (…) Ale jest coś więcej: każdego
dnia wieczorem rozbrzmiewa tutaj modlitwa za Tych, którzy
zginęli pod Smoleńskiem, za ich Rodziny, za Polskę, za naszych
Rodaków rozsianych po całym świecie.
Jest to miejsce otwarte.
Jest to miejsce rozległe.
Jest to miejsce nasze.
Każdy może tutaj przyjść!
Każdy może tutaj zapalić znicz!
Każdy może tutaj odmówić modlitwę!
Gospodarzem tego miejsca jest Bóg! Tak mówi Słowo Boże:
„Do Pana należy ziemia i to, co ją napełnia” (Ps 24, 1). Jeśli cała
ziemia należy do Boga, więc także i to miejsce należy do Boga.
Tutaj Krzyż codziennie stoi. Stat crux, dum volvitur orbis! Krzyż
tutaj jest – jako znak Prawdy, znak Pamięci i znak Nadziei.
Można i należy budować przyszłość Polski na prawdzie, dobru
i jawności!
Tego uczymy się tutaj, w Uniwersytecie Świętości pod
Krzyżem.
Jesteśmy u siebie. To jest nasz kraj. To jest nasza Ojczyna.
To jest nasza Stolica. To jest nasza, polska ziemia, po której możemy
spokojnie stąpać i na niej się modlić. Jesteśmy u siebie i mówimy
o naszych sprawach”.
Ta książka to wybrane fragmenty tego właśnie dziennika, dziennika
wyjątkowego, heroicznego kapłana, który uznał, że kapłan powinien
towarzyszyć wiernym, że nie może ich opuścić, że powinien
bronić Krzyża i służyć jako kapłan Polsce, zabiegając o to, by była
sobą, by była Chrystusowa, by była wolna i sprawiedliwa.
Pisząc wstęp długo zastanawiałem się, co napisać. I zabrakło
mi słów. Uznałem, że najlepszym wstępem będą powyższe słowa
samego ks. Jacka, bo w nich jest ten autentyzm, żar, świadectwo,
których nie oddadzą żadne moje teoretyczne „uczone” rozważania
i analizy.
Piszę te słowa w początkach kwietnia 2011 r., wieczorem, właśnie
w tym momencie, gdy ks. Jacek prowadzi różaniec na Krakowskim
Przedmieściu.
Dziękuję Ci, Księże Jacku za to, że jesteś, że trwasz pod Krzyżem,
że służysz w taki sposób i Kościołowi i Polsce w tym właśnie
trudnym czasie i w tym szczególnym miejscu.

Stanisław Krajski

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s