Książka ks. Jacka Bałemby SDB – fragmenty

stron 196

cena 25.00 zł

Fragmenty książki “W blasku Krzyża”:

środa, 29 września 2010

Ku świętości!

Domagają się od nas, wierzących, świętości absolutnej i intencji
nieskazitelnie czystej – broń Boże, żeby było coś z polityki.
„Uplątali Krzyż w politykę! Oszołomy! Do kościoła!” Skwapliwie
szukają okazji, aby udowodnić swoją tezę, że faktycznie oszołomy
spod Krzyża, to oszołomy.
I cóż na to powiem? Jesteśmy ludźmi. Nikt z nas, stojących
pod Krzyżem, nie pcha się z butami na ołtarz, aby nas adorowano.
Mamy cnoty i mamy wady. Apostołowie też mieli cnoty i mieli
wady. A Pan Jezus ich wybrał, bo tak chciał. I posłał ich z zaszczytną
misją. Odczytujemy tak dzisiaj: ewangeliczną misję realizujemy
w tym czasie i w tym miejscu. Nie jesteśmy doskonali,
ale chcemy dać publiczny i jawny, i jasny wyraz naszej wiary przez
modlitwę, przez trwanie w miejscu Pamięci, Prawdy i Nadziei –
dla Polski, dla naszych Rodzin, dla nas. „Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim
Ojcem, który jest w niebie.” (Mt 10, 32).
Więc katoliku postronny, zawsze mądrzejszy, nie żądaj absolutnej
świętości od stojących pod Krzyżem, bo może sam nie jesteś
bez winy. Jeśli możesz, przyjdź, uklęknij i pomódl się z nami.
„Przed twoim Bogiem zginaj kolana!” Przybędzie dobra w Twoim
sercu i w Polsce!
Co powiedziawszy, chcę jednak zachęcić i zmobilizować
wszystkich, którzy przychodzą na Krakowskie Przedmieście. Bycie
przy Krzyżu zobowiązuje! Dlatego zagrzewajmy się do postępu
w świętości! Nie kłóćmy się pod Krzyżem. Św. Paweł nalega
serdecznie: „bracia, prosimy i zaklinamy was w Panu Jezusie: według
tego, coście od nas przejęli w sprawie sposobu postępowania
i podobania się Bogu – jak już postępujecie – stawajcie się
coraz doskonalszymi!” (1 Tes 4, 1). Nie byłaby dobrą modlitwa,
jeśli po jej zakończeniu od razu zaczęlibyśmy pracować językiem
obmawiając, oczerniając, osądzając, posądzając, krytykując. Tak
od razu, po zakończeniu modlitwy? O takich ludziach Pan Jezus
mówi: „Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko
jest ode Mnie” (Mt 15, 8). Kiedyś jeden ksiądz powiedział dosadnie
i z humorem: „Na próżno gęba się rusza, kiedy nie modli
się dusza” – przepraszam, to nie było kazanie dla inteligencji…:)
Dobrym owocem i duchowym kryterium autentyzmu modlitwy
jest wzrost w miłości do Boga i do człowieka.
I jeszcze jedno. Nie traktujmy każdego człowieka jako potencjalnego
agenta! Zobaczmy, jaki cierpliwy i spokojny był Pan
Jezus. Wśród Jego Apostołów jedna dwunasta to była agentura.
Fakt. On to wiedział. I co? Kiedy agentura przyszła do Niego
i ucałowała Go obłudnie, powiedział tylko tyle: „Przyjacielu,
po coś przyszedł?” (Mt 26, 50). Patrzmy więc dalej, patrzmy
w przyszłość, patrzmy w wieczność. Nie chciejmy być bardziej gorliwi od Pana Boga w tępieniu zła. „Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa; a w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw
chwast i powiążcie go w snopki na spalenie; pszenicę zaś zwieźcie
do mego spichlerza” (Mt 13, 30).
Warto uważnie i dokładnie przeczytać sobie słowo z Listu św.
Polikarpa, biskupa i męczennika, do Filipian:
„«Dlatego przepasawszy biodra waszego umysłu, służcie
Bogu z bojaźnią i w prawdzie», porzucając próżne gadania i urojenia
tłumu, «wierząc w Tego, który wskrzesił z martwych Pana
naszego Jezusa Chrystusa, dał Mu chwałę» i tron po swojej prawicy.
Jemu zostało poddane wszelkie stworzenie na ziemi i w niebie,
Jemu służy wszystko, co żyje. On przyjdzie sądzić żywych i umarłych,
a Bóg zażąda rachunku Jego krwi od tych, którzy nie chcą
uwierzyć w Niego.
Ten zaś, który wskrzesił Go z martwych, wskrzesi i nas, jeśli
będziemy pełnić Jego wolę i postępować według Jego przykazań,
jeśli umiłujemy to, co On umiłował, wystrzegając się wszelkiej
niesprawiedliwości, obłudy, chciwości, oszczerstwa i fałszywego
świadectwa; «nie oddając złem za zło, złorzeczeniem za złorzeczenie
», uderzeniem za uderzenie, obelgą za obelgę, ale pamiętając
o pouczeniu Pana: «Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni, odpuszczajcie,
a będzie wam odpuszczone; bądźcie miłosierni, abyście
dostąpili miłosierdzia; jaką miarą mierzycie, taką wam odmierzą»,
oraz: «Błogosławieni ubodzy i ci, którzy cierpią prześladowanie,
albowiem ich jest królestwo Boże».”
To pisze święty, świadek, męczennik, który dobrze poznał
smak cierpienia, prześladowań, Krzyża.
I już na koniec – słowo życzliwe do trwających na modlitwie
pod Krzyżem. Przeczytajcie sobie, Panie i Panowie, z uwagą fragment
z Listu do Filipian. Każde słowo jest tu ważne i znaczące
w kontekście naszych spotkań na Krakowskim Przedmieściu.
Po raz kolejny słowa św. Pawła czynię swoimi. Więc sobie tak
teraz pomyślcie, że stoję między Wami i mówię do Was:
„A ufny w to, wiem, że pozostanę, i to pozostanę nadal dla
was wszystkich, dla waszego postępu i radości w wierze, aby rosła
wasza duma w Chrystusie przeze mnie, przez moją ponowną
obecność u was.
Tylko sprawujcie się w sposób godny Ewangelii Chrystusowej,
abym ja – czy to gdy przybędę i ujrzę was, czy też będąc z daleka –
mógł usłyszeć o was, że trwacie mocno w jednym duchu, jednym
sercem walcząc wspólnie o wiarę w Ewangelię, i w niczym nie dajecie
się zastraszyć przeciwnikom. To właśnie dla nich jest zapowiedzią
zagłady, a dla was zbawienia, i to przez Boga. Wam bowiem
z łaski dane jest to dla Chrystusa: nie tylko w Niego wierzyć,
ale i dla Niego cierpieć, skoro toczycie tę samą walkę, jaką u mnie
widzieliście, a o jakiej u mnie teraz słyszycie” (Flp 1, 25-30).
Szczęść Wam Boże!
czwartek, 30 września 2010
Dyskretne pytanie
Wczoraj, przed udzieleniem błogosławieństwa, postawiłem
pytanie: Czy przychodząc tutaj od 10 kwietnia, czy przychodząc
tutaj, pod Krzyż, staliśmy się bardziej święci? Nie wymagam odpowiedzi.
Dajmy ją w sercu – sobie i Panu Bogu.
* * *
Wczoraj, przed udzieleniem końcowego błogosławieństwa,
odczytałem zgromadzonym fragment wypowiedzi Kardynała
Wojtyły z sierpnia 1976 r.. Odwiedzając Stany Zjednoczone, powiedział
ważkie słowa: „Stoimy dziś w obliczu największej konfrontacji,
jaką kiedykolwiek przeżyła ludzkość. Nie przypuszczam, by szerokie kręgi społeczeństwa amerykańskiego ani najszersze
kręgi wspólnot chrześcijańskich zdawały sobie z tego w pełni sprawę.
Stoimy w obliczu ostatecznej konfrontacji między Kościołem
a anty-Kościołem, Ewangelią a jej zaprzeczeniem. Ta konfrontacja
została wpisana w plany Boskiej Opatrzności. To czas próby,
w który musi wejść cały Kościół, a polski w szczególności.
Jest to próba nie tylko naszego narodu i Kościoła. Jest to w pewnym
sensie test na dwutysiącletnią kulturę i cywilizację chrześcijańską
ze wszystkimi jej konsekwencjami: ludzką godnością, prawami
osoby, prawami społeczeństw i narodów”.
Nic tu nie będę komentował. Czytajmy, zastanawiajmy się, wyciągajmy
wnioski…

poniedziałek, 4 października 2010

Dojrzałość

Krótko: o jednej mądrej przełożonej, siostrze zakonnej – w odważnej
konfrontacji z nowoczesnym „chrześcijaństwem otwartym”.
Julien Green w swoim Dzienniku pisze: „Pewien zakonnik
rozpoczął rekolekcje słowami: «Moje siostry, jak widzicie, nie pokłoniłem
się Przenajświętszemu Sakramentowi. To już należy
do przeszłości». Przeorysza stuka kosturem, przerywając mówcy:
«Rekolekcje skończone»”.

środa, 6 października 2010

Różańcowa…

Przychodzimy z Różańcem. Pod Krzyżem na Krakowskim
Przedmieściu trwa modlitwa w jedności z Ojcem świętym, z Kościołem,
parafiami, wspólnotami, rodzinami, z tymi, którzy rozumieją
sprawę Krzyża i łączą się z nami. Codziennie Różaniec łączy
Niebo z polską ziemią. To znak naszej wiary i zaufania Bogu i Matce Najświętszej, naszej Wspomożycielce i Królowej. Dzięki modlitwie
różańcowej dobro spływa na ziemię z dobroczynnej Dłoni Ojca.
W przeddzień liturgicznego wspomnienia Najświętszej Maryi
Panny Różańcowej odczytajmy w skupieniu fragment refleksji
Kard. Josepha Ratzingera:
„Październik zalicza się do cichych okresów roku kościelnego.
W ciągu ostatnich stuleci jako miesiąc różańca, miesiąc cierpliwej
modlitwy, zyskał jednak szczególne znaczenie. Modlitwa straciła
dziś jakby w Kościele swe oczywiste znaczenie. Musimy więc
na nowo odnaleźć drogę do Boga słuchającego i przemawiającego,
a raczej musimy przyjąć dar tej drogi. Zacznijmy spokojnie
w tej refleksji od modlitwy różańcowej. Dlaczego właściwie
pozdrawiamy Maryję? Czy nie sprowadza to nas może na jakąś
boczną drogę, kiedy to przecież Chrystus stanowi centrum? Można
na to odpowiedzieć najpierw w sposób najzupełniej pozytywistyczny:
Pozdrawiamy Ją, bo odpowiada to proroctwu, a zatem
i wezwaniu Pisma świętego: «Odtąd błogosławioną zwać mnie
będą wszystkie narody» (Łk 1, 48). Idąc dalej za tą odpowiedzią,
natrafiamy na motyw głębszy. Bóg Niewidzialny i Wieczny objawił
się w tym świecie przez ludzi, którzy niejako nadali Mu imię:
Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba. Poprzez ludzi stało się rozpoznawalne
Jego oblicze. Wspominając wdzięcznie tych ludzi, wielbimy
Jego samego. Przemilczelibyśmy cząstkę Jego chwały, gdybyśmy
przestali błogosławić tych, w których On sam się objawił. Chwalimy
Go w ludziach, którzy stali się naczyniami Jego łaski. Oni
bynajmniej nie stoją nam w drodze do Boga, lecz ukazują nam
Go.” (Kard. J. Ratzinger, Die Hoffnung des Senfkorns, cyt. za: Służyć
Prawdzie, 1 X).
Zawsze miejmy przy sobie Różaniec. Ze spokojem serca
i ufnością trwajmy na modlitwie – na Krakowskim Przedmieściu
i gdziekolwiek.

czwartek, 7 października 2010

Kultura duszy

Kardynał Michael von Faulhaber, z estymą wspominany przez
Kardynała Josepha Ratzingera, którego wyświęcił na kapłana, zostawił
nam myśl światłą: „Kultura duszy jest duszą kultury”. Trzeba
więc dbać o duszę, aby kultura miała kształt ludzki, szlachetny.
„Dobry człowiek z dobrego skarbca wydobywa dobre rzeczy, zły
człowiek ze złego skarbca wydobywa złe rzeczy” (Mt 12,35).
Kultura duszy wyraża się między innymi w umiejętności milczenia
przed Bogiem.
Są tak gorliwe niewiasty, że razem z księdzem chciałyby mówić
„Pan z wami”. Ale kto by wtedy odpowiedział „I z duchem
twoim”?

sobota, 9 października 2010

Modlitwa trwa!

Zasadne jest pytać: co dalej? Zasadne jest modlić się dzisiaj!
Przychodzimy na miejsce, które wybrały wrażliwe, polskie serca.
Na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie dzieje się wielkie dobro:
dzieje się modlitwa!
Modlitwa jest rozmową z Bogiem. Modlitwa jest czasem przemiany
serca. Modlitwa jest służbą społeczną.
Kardynał Ratzinger pisał przed laty:
„Nie jest tedy prawdą to, co dziś się mówi, że powinnyśmy raczej
zmieniać świat niż się modlić. Świat nie zmieni się na lepsze,
gdy ludzie się nie zmienią. Lecz nie ma skuteczniejszej siły przemiany
niż modlitwa, w której otwieramy się na działanie Boże,
pozwalamy się niejako przetopić w Bożym ogniu. Dlatego modlitwa
dotyczy istoty tego, ku czemu zmierza pedagogika: takiej
przemiany człowieka w głębi jego wnętrza, aby stał się on nowym
stworzeniem. Módlmy się wzajem za siebie, aby coś z tego nam
się udało i abyśmy w ten sposób stali się współpracownikami
prawdy.” (Kard. J. Ratzinger, Münchener Katholische Kirchenzeitung,
1979, cyt. za: Służyć Prawdzie, 21 VIII).
„Nie dać się zbałamucić przez tych, którzy nie mają czasu,
którzy cały czas poświęcają tylko sobie, oto jest zadanie nas
chrześcijan w tej historycznej godzinie, zadanie, które powinniśmy
cierpliwie i spokojnie wziąć na siebie.
[…] Gdy więc nie możemy nic więcej, jak tylko milcząco zwracać
się do Boga, czyńmy to, a przekonamy się, że to modlitewne
milczenie przemieni się, przemieni nas i przemieni czas. Mając
czas dla Boga, czyniąc nasz czas czasem Boga, a więc otwierając
«eschaton» – Jego czas, służymy właśnie w ten sposób ludziom.”
(Kard. J. Ratzinger, Dogma und Verkündigung, cyt. za: Służyć Prawdzie,
23 IX).
W centrum naszej Stolicy trwa modlitwa. Słowo modlitwy.
Milczenie modlitwy.
Wczoraj otrzymałem piękną odznakę od Przedstawicielki Polonii
z Francji. Mamy sygnały, że wielu Polaków w kraju i na emigracji
modli się z nami, w duchowej jedności. Myślą z szacunkiem
o Miejscu Pamięci, Prawdy i Nadziei.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich, którzy będąc z dala od Ojczyny,
na wszystkich kontynentach, mają serce czujące, wrażliwe
i dojrzale, z troską, myślą o przyszłości Polski. Tworzymy dzisiaj
wspólnotę modlitwy. Wielkie dobro!
Dodaję jeszcze specjalne słowo do tych, którzy trwają na zaszczytnym
posterunku modlitewnym, pod Krzyżem – po raz kolejny
czynię swoimi słowa św. Pawła:
„u was zaś może zatrzymam się lub nawet przezimuję, żebyście
mnie odprowadzili, dokądkolwiek wyruszę. Nie chciałbym
bowiem tylko przelotnie was widzieć. Mam nadzieję pozostać z wami przez jakiś czas, jeśli Pan pozwoli. […] Otwarła się bowiem
wielka i obiecująca brama, a przeciwnicy są liczni.
Czuwajcie, trwajcie mocno w wierze, bądźcie mężni i umacniajcie
się! Wszystkie wasze sprawy niech się dokonują w miłości!
[…]
Maranatha. Łaska Pana Jezusa niech będzie z wami!”
(1 Kor 16, 6-7.9.13-14.22-23).

wtorek, 12 października 2010

Moje reminiscencje…

Minęło pół roku od niewyjaśnionej katastrofy smoleńskiej.
Modlimy się za tych, którzy zginęli. Pamiętamy!
Warszawa. Archikatedra. Msza Święta, godz. 19.00. Świątynia
wypełniona ludźmi. Bardzo wielu stoi przed drzwiami. Rozdaję
Komunię Świętą. Podchodzi Halina Łabonarska. Ucieszyłem
się. Ksiądz Proboszcz Bogdan Bartołd, mówiąc na zakończenie
do zgromadzonych o 10 listopada, powiedział w imieniu swoim
i nas, kapłanów koncelebrujących (z różnych części Polski): „Będziemy
na was czekać!”. Długie oklaski.
Po Mszy Świętej, w zakrystii. Powiedziałem Księdzu Proboszczowi
z sympatią i bez ogródek: „Ksiądz Proboszcz ratuje honor
duchowieństwa Archidiecezji Warszawskiej. Cenna kontynuacja!”.
Uśmiechnął się.
Wysoka kultura muzyczna. Śpiewaliśmy. Zabrzmiały także takie
oto utwory: Andrew Lloyd Webber Pie Jesu w wersji na dwa
głosy żeńskie z towarzyszeniem organów (płakałem), Cesar
Franck Preludium h-moll na organy op. 18. Pierwszy utwór w mistrzowskiej
interpretacji, nie przesadnie sentymentalnej, raczej
zwartej – pięknej. Szlachetna muzyka przybliża nam Boga obecnego
tu i teraz. Nieoceniona pomoc w modlitwie!
Przejście na Krakowskie Przedmieście.
Morze ludzi… – co najmniej kilka tysięcy. Więcej nas było niż
miesiąc temu. To znaczące. Prawda przynagla i gromadzi.
Przed pałacem.
Miejsce Pamięci, Prawdy i Nadziei napełnione Bogiem. Pełne
ludzi. Wrażliwe, polskie serca wybrały to miejsce.
Wzrost jakości: skupienie, modlitwa, potem życzliwe rozmowy.
Dojrzewamy.
Ucieszyła mnie bardzo liczna obecność ludzi młodych. Znak
nadziei!
W poniedziałek wieczorem serdecznie dziękowaliśmy Bogu
za wczorajszą niedzielę.
Trwamy!
Codziennie trwamy!

środa, 13 października 2010

Pochwała wiary ludzi prostych

„Cierpienie świadków Chrystusa oczyszcza świat z fałszywych
bogów, a wiara ludzi prostych chroni Kościół przed wrogimi ideologiami.
[...] Wiara ludzi prostych jest prawdziwą mądrością.
Mądrość wiary prostej, której owe nurty nie zdołają pochłonąć,
jest siłą Kościoła” powiedział w ubiegły poniedziałek Ojciec
święty Benedykt XVI.
Dzisiaj ludzie prostego serca niepokoją się, czasem są zdezorientowani,
pytają, szukają – jak się dzisiaj odnaleźć, kogo słuchać,
co czynić… Takie pytania stawiają także ci, którzy przychodzą
pod Krzyż na Krakowskie Przedmieście. Doskonale rozumiem te
rozterki. Chcę dzisiaj napisać na ten temat. Ludzie prostego serca
zrozumieją o czym tu jest mowa.
Kardynał Joseph Ratzinger kilkadziesiąt lat temu widział z całą
wyrazistością ten problem. Ostatnio odkryłem z radosnym zdumieniem,
jak często w swoich pismach Kardynał z szacunkiem wypowiadał się o wierze ludzi prostych. Przytoczę tylko kilka
fragmentów Jego cennych refleksji:
• „Prosta wiara prostych ludzi zasługuje na szacunek ze strony
głoszącego Słowo Boże. Nie ma on prawa wygrywać swojej przewagi
intelektualnej nad tradycyjnie prostą wiarą, która jako prosta
i powszechna intuicja pojmuje syntetyczniej istotę rzeczy, aniżeli
to czyni refleksja naukowa podzielona na wiele szczegółowych
wiadomości. […] Jest tu mowa o wierze skromnych, prostych,
zwyczajnych ludzi” (Kard. J. Ratzinger, Dogma und Verkündigung,
s. 35 n., cyt. za: Służyć Prawdzie, 19 III).
• „Przeciw uczonemu skomplikowaniu chrześcijaństwa protestują
prości wierni, którzy wszystkim «ale» i «jeżeli» uczonych
przeciwstawiają zdecydowane «tak» lub «nie» swej wiary. Pasterzom
Kościoła zarzuca się z jednej strony, że stosują metody inkwizytorskie
niweczące wolność ducha, z drugiej strony coraz
głośniej występują przeciwko biskupom wierni, nazywając swoich
pasterzy tchórzami ulegającymi naciskom liberalnej opinii publicznej,
przyglądającymi się bezczynnie, jak stopniowo sprzedaje
się wiarę za miskę soczewicy tzw. nowoczesności. […] Funkcją
biskupów jako przedstawicieli Kościoła nie jest grać na jeszcze
jednym instrumencie w orkiestrze specjalistów. Ich rola polega
na tym, aby uosabiać głos prostej wiary, ucieleśniać jej pierwotne
zasadnicze elementy” (Kard. J. Ratzinger, Sandfuchs, Die Kirche,
s. 84, cyt. za: Służyć Prawdzie, 29 V).
• „Nietzsche powiedział kiedyś, że nie może znieść św. Augustyna,
bo wydaje mu się on tak bardzo zwyczajny, tak bardzo pospolity.
Jest w tej «zwyczajności» nieco prawdy, ale właśnie w tym
leży prawdziwa chrześcijańska wielkość św. Augustyna. Mógł
był zostać arystokratą ducha, lecz dla Chrystusa i dla dobra ludzi,
w których widział przychodzącego Chrystusa, opuścił wieżę
z kości słoniowej swego wytwornego ducha, aby stać się zupełnie człowiekiem dla ludzi […]. Dla Chrystusa, który sam nie wahał się
zniżyć swego majestatu, by stać się człowiekiem jak my, poświęcił
Augustyn cale swoje wykształcenie i głosił zwyczajnym ludziom
coraz zwyczajniej i prościej Słowo Boga. Dla Niego stawał się
człowiekiem coraz większej prostoty, stawał się sługą wszystkich.
I w tym był prawdziwym świętym.” (Kard. J. Ratzinger, Dogma und
Verkündigung, s. 421, cyt. za: Służyć Prawdzie, 5 VII).
• „ […] istnieje też pewna niewzruszoność wiary, która nie da
się zaślepić i zmylić, przeciwnie, właśnie w czasach zamętu odkrywa
nieomylnie istotę wiary i ostrość jej soli. Rzecz zaskakująca,
że tę jasno widzącą pewność wiary spotykamy daleko częściej
wśród ludzi prostych, aniżeli tam, gdzie słowo «refleksja» pisze się
wielką literą. Intelekt nie daje częstokroć wcale jasności widzenia.
To nie jest negacja refleksji i intelektu. To tylko ukazanie ich granic
i ich niebezpiecznej sprzedajności, która skłania do pójścia
na służbę programów dających im pole popisu. Błyszczą tam tym
świetniej, w im większej obracają się próżni.” (Kard. J. Ratzinger,
Die Situation der Kirche heute, s. 24 n., cyt. za: Służyć Prawdzie, 17 IX).
Ojciec święty Benedykt XVI powiedział
11 października 2010
roku: „Cierpienie świadków Chrystusa oczyszcza świat z fałszywych
bogów, a wiara ludzi prostych chroni Kościół przed wrogimi ideologiami.
[...] Wiara ludzi prostych jest prawdziwą mądrością.
Mądrość wiary prostej, której owe nurty nie zdołają pochłonąć,
jest siłą Kościoła”.
Wiem, wiem, nie wypada wystawiać oceny Ojcu świętemu.
Przepraszam, ale jednak to powiem: Jak mądrego mamy Papieża!
Słucham Go.
Słuchajmy!
Różne sytuacje zdarzają się pod Krzyżem. Różni ludzie przychodzą.
Różne poglądy są wygłaszane. Dodam więc jeszcze, kolejny już raz, słowo – tylko do tych, którzy przychodzą na Krakowskie
Przedmieście, aby się modlić, do ludzi prostego serca.
Znowu słowa św. Pawła czynię swoimi – 3 fragmenty z jego listów:
„Jak prosiłem cię, byś pozostał w Efezie, kiedy wybierałem
się do Macedonii, tak proszę teraz, abyś nakazał niektórym zaprzestać
głoszenia niewłaściwej nauki, a także zajmowania się baśniami
i genealogiami bez końca. Służą one raczej dalszym dociekaniom
niż planowi Bożemu zgodnie z wiarą. Celem zaś nakazu
jest miłość, płynąca z czystego serca, dobrego sumienia i wiary
nieobłudnej. Zboczywszy od nich, niektórzy zwrócili się ku czczej
gadaninie. Chcieli uchodzić za uczonych w Prawie nie rozumiejąc
ani tego, co mówią, ani tego, co stanowczo twierdzą.” (1 Tm
1,3-7).
„Przeto, bracia, stójcie niewzruszenie i trzymajcie się tradycji,
o których zostaliście pouczeni bądź żywym słowem, bądź
za pośrednictwem naszego listu. Sam zaś Pan nasz Jezus Chrystus
i Bóg, Ojciec nasz, który nas umiłował i przez łaskę udzielił nam
nie kończącego się pocieszenia i dobrej nadziei, niech pocieszy
serca wasze i niech utwierdzi we wszelkim czynie i dobrej mowie!”
(2 Tes 2,15-17).
„Trzymajcie się mocno Słowa Życia, abym mógł być dumny
w dniu Chrystusa, że nie na próżno biegłem i nie na próżno się
trudziłem” (Flp 2,16).
czwartek, 14 października 2010
Kapłaństwo w blasku Krzyża
Czwartek skłania do refleksji nad kapłaństwem.
Mama św. Jana Bosko, Małgorzata – kandydatka na ołtarze!
– powiedziała swemu synowi w dniu jego święceń kapłańskich:
„Pamiętaj, że zacząć odprawiać Mszę Świętą to znaczy zacząć
cierpieć”.
Ojciec święty Benedykt XVI stawia Krzyż na ołtarzu – na środku,
w samym centrum, pasyjką w stronę kapłana. Liturgia papieska
jest wzorem dla całego Kościoła. Sapienti sat!
W miejscu Pamięci, Prawdy i Nadziei wrażliwe polskie serca
postawiły Krzyż – w samym centrum, w naszej Stolicy. Modlitwa
trwa tam codziennie. Modlą się wierni, modlą się kapłani. Codziennie!
Mówmy o tym!
Wczoraj pod Krzyżem na Krakowskim Przedmieściu,
po zakończeniu modlitw, życzliwa osoba podarowała mi obrazek
z wizerunkiem bł. ks. Jerzego Popiełuszki z drogocenną relikwią:
fragmentem z szat. Nie ma przypadków. Jestem wdzięczny za ten
szlachetny dar.

sobota, 16 października 2010

Owoc Krzyża: czyste serce.

Przychodzimy.
Codziennie przychodzimy.
Nie można tak sobie tylko stać pod Krzyżem. Nie wystarczy
tam odmawiać wiele zbożnych modlitw. Trzeba pytać: Co Pan Bóg
mówi do nas na Krakowskim Przedmieściu? Jaka jest Jego wola?
Św. Paweł pisze jasno: „wolą Bożą jest wasze uświęcenie”
(1 Tes 4,3). Słowo aktualne zawsze i wszędzie, i w odniesieniu
do wszystkich.
Pan Jezus mówi dzisiaj do nas: „Kto się przyzna do Mnie wobec
ludzi, przyzna się i Syn Człowieczy do niego wobec aniołów
Bożych; a kto się Mnie wyprze wobec ludzi, tego wyprę się
i Ja wobec aniołów Bożych” (Łk 12,8-9).
Publiczna modlitwa w miejscu Pamięci, Prawdy i Nadziei
jest przyznaniem się do Chrystusa przed ludźmi, bez lęku.
Jest jednak aktualne pytanie o jakość modlitwy. Modlitwa tylko
ustna, bez serca skorego do przemiany, jest potępiona przez Pana Jezusa: „Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko
jest ode Mnie” (Mk 7, 6). „Nie każdy, który Mi mówi: «Panie,
Panie! », wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia
wolę mojego Ojca, który jest w niebie” (Mt 7, 21).
Owocem szczerej modlitwy jest czystość. Chodzi o czystość
serca.
Modlitwa jest niebezpieczna. Baczność! Wysokie napięcie!
To nie są żarty. Bóg paraliżuje, wypala i unicestwia struktury grzechu
w naszym sercu, aby świętość w nas rozkwitała coraz pełniej! Ogień!
„Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę,
żeby on już zapłonął” (Łk 12, 49).
Pan Jezus mówi: „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni
Boga oglądać będą” (Mt 5, 8).
Na Krakowskim Przedmieściu patrzymy na Krzyż. Wczoraj
był trzymany wysoko!
Słyszymy Słowo Boże: „I my zatem mając dokoła siebie takie
mnóstwo świadków, odłożywszy wszelki ciężar, a przede wszystkim
grzech, który nas łatwo zwodzi, winniśmy wytrwale biec
w wyznaczonych nam zawodach. Patrzmy na Jezusa, który nam
w wierze przewodzi i ją wydoskonala” (Hbr 12, 1-2).
Św. Piotr poleca: „A z łagodnością i bojaźnią Bożą zachowujcie
czyste sumienie, ażeby ci, którzy oczerniają wasze dobre postępowanie
w Chrystusie, doznali zawstydzenia właśnie przez to,
co wam oszczerczo zarzucają” (1 P 3,16).
Jeśli budujemy na zmurszałym fundamencie (= stan grzechu
śmiertelnego), próżny nasz wysiłek. Katastrofa blisko!
Św. Paweł nalega: „Niech każdy jednak baczy na to, jak buduje.
Fundamentu bowiem nikt nie może położyć innego, jak ten, który
jest położony, a którym jest Jezus Chrystus” (1 Kor 3, 10-11).
Wczoraj wieczorem usłyszeliśmy, jak Mojżesz: „Zdejm sandały
z nóg, gdyż miejsce, na którym stoisz, jest ziemią świętą” (Wj 3, 5).
Miejsce święte. Pod Krzyżem trzeba się nawracać.
Pierwsze słowa, które skierował Pan Jezus do słuchaczy, to:
„Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się
i wierzcie w Ewangelię!” (Mk 1, 15).
Decyzja o przystąpieniu do Sakramentu Pokuty jest następstwem
szczerej modlitwy. Szczera spowiedź dobrze robi na serce.
Dobrze odprawiona spowiedź jednej nawracającej się osoby
jest służbą społeczną – rodzinie, narodowi, Kościołowi, światu:
przybywa dobra. Jan Paweł II wyjaśnił to w adhortacji Reconciliatio
et Paenitentia. Cytuje tam francuską mistyczkę Elisabeth Leseur,
która w swoim Journal et pensées de chaque jour napisała lapidarnie:
„Każda dusza, która się podnosi, dźwiga świat”.
Drogą do odnowy Polski jest czyste serce każdego i każdej
z nas. Z serca czystego rodzić się będą dobre myśli, dobre słowa,
dobre czyny, dobre inicjatywy.
Kilka tygodni temu zapisałem się do szkoły Krzyża. Biegam
do niej codziennie wieczorami. Uniwersytet Świętości pod Krzyżem.
Sam Chrystus naucza. W miejscu publicznym. Każdy może
przyjść. Każdy może się uczyć.
Szkoła Krzyża.
Szkoła pod Krzyżem.
Owoc Krzyża: czyste serce.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s